Rynek świadectw charakterystyki energetycznej w Polsce znajduje się obecnie w głębokim kryzysie jakościowym. Dokumenty, które z założenia mają być inżynierskim potwierdzeniem standardu energetycznego budynku, stały się w wielu przypadkach „papierkiem” dołączanym do aktu notarialnego jedynie dla spełnienia wymogu formalnego. Dumpingowe ceny, brak weryfikacji danych wejściowych, automatyczne generatory wystawiające certyfikaty bez wizji lokalnej czy analizy dokumentacji technicznej to chleb powszedni.
Skutki są opłakane: charakterystyka energetyczna ma dziś zerowy lub minimalny wpływ na cenę transakcyjną nieruchomości. Inwestorzy nie ufają wskaźnikom EP (Energii Pierwotnej), ponieważ wiedzą, że często nie mają one pokrycia w rzeczywistości.
Jako Optima RES, firma stawiająca na inżynierską rzetelność i precyzyjne audyty, z uwagą przyglądamy się projektowi nowego rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii. Projekt ten, datowany na 10 czerwca 2024 r., ma szansę odwrócić ten trend, wprowadzając mechanizmy, które wymuszą na rynku jakość i precyzję obliczeń.
Omawiany projekt rozporządzenia w sprawie metodologii wyznaczania charakterystyki energetycznej budynku lub części budynku oraz świadectw charakterystyki energetycznej stanowi wykonanie upoważnienia ustawowego z art. 15 ustawy z dnia 29 sierpnia 2014 r. o charakterystyce energetycznej budynków. Jego głównym celem jest wdrożenie do polskiego porządku prawnego postanowień nowej dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1275 z dnia 24 kwietnia 2024 r. (tzw. dyrektywa EPBD) .
Mimo że zgodnie z pierwotnymi założeniami projektu z czerwca 2024 r., nowe przepisy miały wejść w życie z dniem 1 stycznia 2026 r., termin ten nie został dotrzymany. Choć mamy już 24 luty 2026 r., rozporządzenie wciąż nie obowiązuje, co wprowadza stan niepewności co do ostatecznego momentu wdrożenia reformy. W toku prac legislacyjnych pojawiła się propozycja przesunięcia terminu wejścia w życie na 30 czerwca 2026 r. (zgodnie z projektem z maja 2025 r. ), jednak na ten moment nie wiadomo dokładnie, kiedy finalna wersja aktu prawnego zostanie ogłoszona. Opóźnienie to daje wprawdzie więcej czasu na przygotowanie systemów teleinformatycznych, ale przedłuża okres funkcjonowania rynku na starych, wymagających pilnej zmiany zasadach.
Jedną z najbardziej fundamentalnych zmian jest całkowita rezygnacja z metody wyznaczania charakterystyki energetycznej opartej na faktycznie zużytej ilości energii. Dotychczasowa metoda zużyciowa, choć prosta, była obarczona szeregiem wad: nie oddawała rzeczywistego standardu technicznego budynku, a jedynie behawioralne nawyki użytkowników.
Ministerstwo w uzasadnieniu słusznie punktuje, że metoda zużyciowa była nadmiernie uproszczona i niekompatybilna z metodą obliczeniową. Co więcej, jej utrzymanie wymagałoby stworzenia skomplikowanych systemów normalizacji wyników pomiarów (korekty o pogodę, sposób użytkowania), co w polskich warunkach – przy niewielkim odsetku budynków z zaawansowanym opomiarowaniem – jest nierealne.
Jedyną obowiązującą metodą będzie metodologia oparta na standardowym sposobie użytkowania budynku. Oznacza to konieczność przeprowadzenia pełnych obliczeń inżynierskich, uwzględniających parametry przegród, mostki cieplne oraz sprawności systemów instalacyjnych. To definitywny koniec wystawiania świadectw wyłącznie na podstawie faktur za gaz czy prąd.
Największym wyzwaniem inżynierskim, jakie stawia nowe rozporządzenie, jest zmiana kroku czasowego obliczeń. Dotychczasowe obliczenia bazowały głównie na metodzie miesięcznej (uśrednione dane klimatyczne dla każdego miesiąca). Projekt wprowadza obowiązek stosowania metody godzinowej do obliczania zapotrzebowania na energię.
Zmiana ta polega na powołaniu się w całości na normę PN-EN ISO 52016-1:2017.
Co to oznacza w praktyce?
- Budynki niemieszkalne: obowiązkowe stosowanie wyłącznie metody godzinowej. Audytor musi przeprowadzić symulację zachowania termicznego budynku dla każdej z 8760 godzin w roku. Pozwala to na precyzyjne uchwycenie zjawisk dynamicznych, takich jak przegrzewanie się pomieszczeń latem, czy efektywność systemów automatyki budynkowej (BMS).
- Budynki mieszkalne: projekt dopuszcza jako wyjątek stosowanie zarówno metody godzinowej, jak i miesięcznej. Należy jednak pamiętać, że metoda miesięczna jest mniej dokładna, szczególnie w przypadku budynków wysoce energooszczędnych, gdzie zyski od słońca i pojemność cieplna budynku odgrywają kluczową rolę.
Wprowadzenie metody godzinowej to krok milowy. Wymaga ona od audytora nie tylko zaawansowanego oprogramowania, ale przede wszystkim głębokiej wiedzy z zakresu fizyki budowli. Nie da się już „ręcznie” policzyć charakterystyki w arkuszu kalkulacyjnym.
To zmiana najbardziej widoczna dla inwestora i użytkownika końcowego. Nowe rozporządzenie wprowadza graficzną prezentację oceny energetycznej w postaci suwaka z klasami od A+ do G.
Celem tego systemu jest czytelność. Odbiorca końcowy nie musi znać się na wskaźnikach kWh/(m2rok), ale doskonale rozumie, że klasa A+ to budynek „zielony”, a klasa G to „wampir energetyczny”.
Szczegóły klasyfikacji:
- Klasa A+: Charakteryzuje budynek o najlepszych właściwościach. Wartości graniczne dla wskaźnika EP (Energia Pierwotna) wynoszą EP ≤ 0 oraz ED ≤ 0 (Energia Dostarczona). W praktyce oznacza to budynki dodatnie energetycznie lub zeroemisyjne, które nie emitują dwutlenku węgla na miejscu z paliw kopalnych.
- Klasa G: Budynki o najgorszych parametrach (np. dla domów jednorodzinnych EP > 150 kWh/(m2rok) lub ED > 129 kWh/(m2rok).
Co istotne, wprowadzenie klas pozwoli w przyszłości na precyzyjne targetowanie programów wsparcia (np. dotacji na termomodernizację) dla budynków o najgorszej klasie (G), co jest zgodne z unijną strategią „Fali Renowacji”.
Rozwój technologii OZE (fotowoltaika, magazyny energii) wymusił aktualizację definicji i wskaźników. Nowe rozporządzenie wprowadza pojęcia niezbędne do bilansowania energii w nowoczesnych budynkach:
- Energia końcowa wyeksportowana – to energia elektryczna, ciepło lub chłód wytworzone w budynku, które nie zostały zużyte na miejscu i zostały odprowadzone do sieci zewnętrznej (np. do sieci elektroenergetycznej przez prosumenta).
- Energia dostarczona netto (ED) – jest to różnica między energią końcową dostarczoną (pobraną z sieci) a energią końcową wyeksportowaną, obliczana na granicy systemu.
Wskaźnik ED staje się kluczowym parametrem oceny, obok wskaźnika EP. Pozwala on realnie ocenić, ile energii budynek „dobiera” z zewnątrz, a ile jest w stanie pokryć z własnej produkcji. We wzorze świadectwa wskaźnik ED zyskał swoje własne miejsce na suwaku klas energetycznych.
Załączniki nr 2 i 3 do rozporządzenia wprowadzają nowe wzory świadectw. Zmiany graficzne mają na celu zwiększenie czytelności. Kluczowe elementy nowego wzoru to:
- dwa suwaki klas energetycznych: dla EP (Energia Pierwotna) i ED (Energia Dostarczona Netto),
- wyraźna informacja o udziale OZE w bilansie energetycznym,
- informacja o względnej emisji zanieczyszczeń (w skali od „zerowa” do „bardzo wysoka”),
- konieczność podania, czy budynek spełnia wymogi uchwały antysmogowej.
Co ważne, ustawodawca kładzie nacisk na weryfikację. Art. 20 dyrektywy EPBD (wdrażany tym rozporządzeniem) obliguje do podawania wszystkich danych wsadowych niezbędnych do obliczeń w centralnym rejestrze. Ma to umożliwić automatyczną weryfikację poprawności świadectw i ukrócić proceder wystawiania dokumentów „na kolanie”.
Projektowana nowelizacja to „być albo nie być” dla wielu podmiotów na rynku. Wymóg stosowania metody godzinowej dla budynków niemieszkalnych oraz skomplikowanie bilansów energii (energia wyeksportowana, dostarczona netto) sprawiają, że tanie, automatyczne świadectwa staną się technicznie niemożliwe do wykonania w sposób zgodny z prawem.
Dla inwestorów i właścicieli nieruchomości zmiany te oznaczają:
- Wzrost kosztów usługi: rzetelne świadectwo, oparte na metodzie godzinowej i symulacji, wymaga nakładu pracy inżyniera i specjalistycznego oprogramowania.
- Wzrost wartości dokumentu: świadectwo przestanie być formalnością, a stanie się dokumentem realnie wpływającym na wartość nieruchomości (klasa A+ vs klasa G).
- Bezpieczeństwo prawne: nowe przepisy wymuszają wizje lokalne (lub zdalne inspekcje wizualne), co chroni przed zakupem nieruchomości o ukrytych wadach energetycznych.
W Optima RES jesteśmy gotowi na te zmiany. Nasze opracowania od dawna wykraczają poza standardowe minimum, wykorzystując zaawansowane modelowanie energetyczne. Jeśli szukasz partnera, który przygotuje Twoją firmę lub nieruchomość do nowych wymogów – zapraszamy do kontaktu.
